W ostatni łikend wybraliśmy się z Ewą i Mateuszem nad jeziorka w okolice Myśliborza. Mazda nie miała z nami łatwo i już myśleliśmy, że bez pomocy ciągnika z okolicznej wioski nie da się wyjechać z błotka...
Jednak dzięki napędowi 4x4, a dokładniej dwóch pcha z tył, jeden od boku a Nulka prowadzi wyszliśmy z opresji jedynie z centymetrową warstwą błotka na ubraniach i karoserii:)
Dla Mateusza każdy pretekst był dobry żeby tylko znaleźć się na chwilę w wodzie. W tym przypadku:
O, ładny kwiatek! zrobię mu zdjęcie...

A dla Nulki każdy pretekst był dobry żeby zrobić przerwę na lunch:)
1 komentarz:
Motyla noga! kiedy bedzie tu cos nowego? prezentujecie tu jakies prehistoryczne/przedmalzenskie tematy... ;)
Pozdrawiamy!
www.pysiaki.blogspot.com
Prześlij komentarz